Menu
Newsy
Relacje meczowe
Artykuły
Reklama
Kibice
Sklepik
Klub
Stadion
Śpiewnik
YouTube
SSKWP
MP3
Forum
G.U.N. '02
Działalność
Jak wstąpić
Jak wspomóc
Graffiti
Galeria
News
Forum
Wzór pozwolenia
Polecamy!
Strona
Zbieramy na oprawę!

         Debata w Ratuszu
Dodano dnia: 16.05.2012, przez: Warzo komentarze: 1 |
         09.05.2012 Górnik Polkowice - Wisła Płock
38 Nafciarzy w Polkowicach.

Image and video hosting by TinyPic
Dodano dnia: 10.05.2012, przez: Warzo komentarze: 3 |
         05.05.2012 Wisła Płock - Zawisza Bydgoszcz
Na początku był chaos. Biegaliśmy wokół transparentu, mocując co chwila odrywający się materiał. Ta syzyfowa praca ostatecznie przyniosła efekty: płótno z hasłem do pierwszej oprawy trzymało się płotu, a pierwszy-lepszy ciepły napój z klubowego cateringu pity na chwilę przed meczem smakował jak olimpijski nektar…

Ars fanatica
Równo z pierwszym gwizdkiem sędziego w górę poszły niebiesko-białe transparenty na kijach, a pomiędzy nimi znalazła się sektorówka imitująca okładkę magazynu Time. Magazyn ten przyznaje tytuł człowieka roku i umieszcza na okładce jego portret. My przyznaliśmy go kibicom i to za całe minione 10 lat. Lata 2002 – 2012 to dekada Grupy Ultras N@fciarze, people of the decade to właśnie kibice – czy to członkowie GUN, czy to zwykli kibole z młyna, z którymi od 2002 roku tworzymy meczową atmosferę…



W drugiej połowie na płocie pojawił się transparent o treści Wpadnijmy w pirkoszaaaaaaał. Na trybunach rozwinęliśmy sektorówkę z logiem GUN – czaszką znaną z Punishera. Całość dopełniły pionowe jak doryckie kolumny pasy materiału. Z góry zstąpił Zeus Racowładny, a z nim stroboskopy i świece dymne. Wpadliśmy w pirkoszaaaaaaał... Przy okazji wykpiliśmy coca-colowy piłkoszał, czyli Euro-komercjalizację futbolu w najgorszym, natrętnym wydaniu.



This… is… Petraaa!
Ateńskie umiłowanie sztuki ustąpiło miejsca spartańskiej woli walki. Na wprost sektora gości zapłonęły barwy Zety i ŁKS-u, a Bydgoszczanie w przerwie zaprosili do tańca metalowe ogrodzenie. Po naszej stronie wzięto przykład z przyjezdnych i zaatakowana z dwóch stron, jak w termopilskim wąwozie, ochrona musiała ratować się dawką gazu łzawiącego. Lwia część tego poczęstunku powędrowała w naszą stronę. Wschodnia zasłaniała twarz przed oparami gazu, płakała, dławiła się, ale się nie poddawała.

Na stadionie zgromadziło się ogółem około 5000 ludzi, w tym 70 Stomilowców i 16 kibiców FK Ventspils. Trybunę Zachodnią wybrała garstka płocczan, reszta stanęła w młynie na Petce. Liczba osób przełożyła się na jakość dopingu i śpiewaliśmy całkiem dobrze, kilka razy notując naprawdę genialne momenty pomimo niekorzystnego wyniku na tablicy świetlnej. Arystoteles powiedział kiedyś, że muzyka łagodzi obyczaje. Jeżeli rozpatrywać stadionowe śpiewy w kategorii muzyki, zaliczając do nich wyjątkowo liczne tego dnia wrzuty, to cytat greckiego filozofa można wysłać do lamusa.



Tragedia
To właśnie zaobserwowaliśmy na boisku. 0:1. Piłkarzom nie udało się nawet zremisować, Sofokles byłby dumny, patrząc jak nasi zawodnicy przegrywają z płockim fatum. Praktycznie zawsze przy mobilizacji trybun świeżo ściągnięci na stadion muszą oglądać porażkę gospodarzy… Miejmy nadzieję, że zostaną tutaj na dłużej, zachęceni meczową atmosferą.

Epilog
Niezła frekwencja, dwie pomysłowe oprawy, pirotechnika, dobry doping, nieco mocniejszych wrażeń. Czego chcieć więcej? Zabrakło tylko trzech punktów do ligowej tabeli. Nie pozostało nam nic innego jak iść za ciosem, a z czasem dobra kibicowska forma wejdzie nam w nawyk. Internetowi szczekacze mogą pisać w sieci, co tylko chcą. I tak nie zmienią tego, że w sobotę zaprezentowaliśmy się bardzo dobrze. I to w realnym świecie…

Dodano dnia: 06.05.2012, przez: Warzo komentarze: 4 |
         iPrzyjdź!
Dodano dnia: 23.04.2012, przez: Warzo komentarze: 34 |
         Kolejarz i Bogdan K.
Środa. 18 kwietnia 2012. Tradycji stało się za dość i spod teatru wyruszyliśmy na kolejny wyjazd, tym razem na koniec świata, bo do Stróż. Ani pogoda, ani mentalność ludzi nie rozpieszczała. Sporo osób zwyczajnie odpuściło, pomimo wcześniejszego zapisania. Ruszyliśmy więc bez nich, za to z wolnymi miejscami, dużym autokarem w okrągłe 36 osób sztywniutkiej bandy.

Droga do Stróż zapadła w pamięci z jednego powodu – szalonych policjantów! Środek Radomia, korek jak skurwysyn na dwujezdniowej trasie. Eskortujący nas radiowóz włącza syreny i… lewy kierunkowskaz, wjeżdżając pod prąd na sąsiednią jezdnię. Co za dziki! Ludzie nadjeżdżają z naprzeciwka i natychmiast zjeżdżają na boki, o mało nie taranując się nawzajem. Klaksony, przekleństwa, pisk zatrzymywanych opon, a my jak królowie brniemy do przodu za rozpychającymi się z przodu paziami na sygnale.

Okolice Nowego Sącza, a tam leżą Stróże, należą do jednych z najpiękniejszych miejsc na naszej wyjazdowej mapie. Gdyby trawa była trochę bardziej zielona, a drogi trochę bardziej niedziurawe, pomyślałbyś, że to jakaś Szwajcaria… Wjechaliśmy do Stróż. Stało się to tak samo nagle, jak nagle teraz nastąpiła zmiana tematu w tej relacji. Wsi spokojna, wsi wesoła! Malutkie miasteczko, stadion jak boisko treningowe z piłkarskiej gry FIFA, a w tle zamglone góry.

Nasza trzydziestka-szóstka powiesiła dwie flagi na sektorze gości i ruszyła natychmiast z dopingiem dla Nafciarzy. Kibiców gospodarzy nie stwierdzono. W międzyczasie pozdrowiliśmy senatora Koguta, działacza klubu ze Stróż, którego gnębią mainstreamowe media za zbyt żywiołowe reakcje na trybunach. Senatorze, chuligani zawsze razem!

Po przerwie przyjechał Soprano. Nikogo nie zabił, bo to tylko miejscowa pizzeria. Zjedliśmy dokładnie szesnaście okrągłych placków typu capriciosa. Polecamy, zawsze lepsze to, niż biedne bułki z szynką z cateringu pod sektorem gości…

Piłkarze przegrali. Wypadałoby jakoś skomentować tę żenadę, ale leżącego się nie kopie. Dlatego pozostaje nam przejść do drogi powrotnej. Otóż wracając oglądaliśmy film pornograficzny pt. „Ja wam pokażę!” z Grażyną Wolszczak (robiłby) w roli głównej. Wpadliśmy też do jakiegoś zapomnianego przez Boga baru. Halina, mogę się mylić co do imienia, zanotowała rekordowy utarg, a my chociaż przez chwilę śledziliśmy boiska Ligi Mistrzów…

Dosłownie kilka dni później, w sobotę, Wisła zmierzyła się z Bogdanem z Łęcznej. Nie mogło nas zabraknąć. Frekwencja nie zachwyciła, chociaż pogoda dopisała. Młyn również nie powalał na kolana i postanowiliśmy dopingować z pewnymi przestojami. Śpiewało się jednak wyjątkowo fajnie i z przestojów wyszły nici – dopingowaliśmy praktycznie cały mecz, notując bardzo udaną pierwszą połowę i chwile naprawdę mocnego uderzenia w drugiej. Jak widać, może być fajnie nawet z taką małą ilością gardeł.

Bogdan Łęczna dostał baty na boisku i na trybunach. Piłkarze odprawili gości z wynikiem 3:1 w plecy, a my głośno przypomnieliśmy, że piłka nożna jest przeznaczona dla kibiców i nie ma sensu grać bez nich. Bogdan nosił kiedyś imię Górnik, ale zarząd kopalni postanowił go przechrzcić, przez co kibice utworzyli swój własny klub o jedynej poprawnej nazwie i bezlitośnie olali nowy kopalniany twór.

Dobrze, że Nafciarze dopisali sobie trzy punkty w ligowej tabeli. Walka o utrzymanie w toku, teraz czeka nas wyjazdowe spotkanie w Katowicach (nie jedziemy z powodu zamkniętego sektora gości), a już 5 maja…

Dodano dnia: 23.04.2012, przez: Warzo komentarze: 44 |
         14.04.2012 Wisła Płock - Dolcan Ząbki
Nie wiem od czego zacząć… Najchętniej nie napisałbym ani linijki. Kto powiedział, że z każdego meczu musi być jakaś relacja? Szybko przemknę przez bolesne sobotnie wspomnienia i skupię się na nafciarskiej martyrologii, bo nie od dziś wiadomo, że być kibicem w Płocku to mieć przejebane…

Gramy z jakimś Dolcanem Ząbki. Parę lat temu Szwajcarzy z Zurychu wywozili z Płocka trzy stracone bramki, a teraz podwarszawski klubik wywozi z Płocka trzy zdobyte punkty. Nasi piłkarze byli beznadziejni, pozostaje tylko mieć nadzieję na utrzymanie. Goście pojawili się w sile jednego autokaru i całkiem fajnie dopingowali mimo nikłej ilości gardeł.

A my? Frekwencja po naszej stronie nie powaliła na kolana. Powiesiliśmy flagi i skupiliśmy się na dopingu. Ze swojego zadania nie wywiązaliśmy się wcale lepiej od piłkarzy. Liczba osób w młynie nie była jeszcze taka najgorsza, ale w powietrzu unosiły się opary melisy, beznadziei i szeroko pojętego wyjebanizmu. Na nic zdało się mobilizowanie ludzi z gniazda, widocznie każdy powinien zastanowić się w duszy, dlaczego wybiera akurat stanie w młynie, a nie ciepłą kiełbę gdzieś obok lub ciepłe kapcie i Barcelonę w TV...

Grupa Ultras N@fciarze zbierała pieniądze na oprawę meczu z Zawiszą. W puszce doliczyliśmy się 916,89 peelenów. Dziękujemy i obiecujemy, że na początku maja będzie grubo!

Na meczu zawisł transparent dedykowany Prezydentowi naszego miasta. Andrzej Nowakowski, a może Łazienkowski, na twarzoksiążkowym portalu społecznościowym umawiał się z koleżkami na wspólny wyjazd na Legię. Z jego wypowiedzi można było wywnioskować, że nie będzie to jego pierwsza obecność na Ł3. W Internecie zawrzało. Płocczanie zażądali głowy Prezydenta, a ten… mówi, że dla niego „ważne jest sportowe widowisko”. Boże, czy Ty to widzisz?!

Prezydencie! Na stadionie pojawiasz się ostatnio coraz rzadziej. Rozumiemy, że bardziej opłaca się lansować na hali. Nie mów jednak, że „na stadionie Wisły Płock bywasz tak często, jak tylko pozwalają Ci na to obowiązki służbowe oraz rodzinne”, bo na Legię wybierasz się w terminie, który koliduje z naszym meczem w Płocku… Jesteś przedstawicielem właściciela klubu, nie wyczuwasz tutaj jakiegoś konfliktu interesów? Nie chodzi o to, że nienawidzimy Legii jak przedszkolak szpinaku, ale razi w oczy brak zaangażowania w nafciarskie sprawy przy jednoczesnym fejsbukowym entuzjazmie na samą myśl o wyprawie na mecz innego klubu…

Być kibicem w Płocku to mieć przejebane. Dogłębnie poznany smak porażek i remisów, nierzadko nędza na trybunach i do tego bezustannie trzeba walczyć z krawatami gdzieś na górze. Nie mamy jednak zamiaru szukać „sportowego widowiska” na Łazienkowskiej ani nie będziemy się spuszczać nad kolejnym hat-trickiem Leo Messiego. W środę obieramy kierunek Stróże.
Dodano dnia: 16.04.2012, przez: Warzo komentarze: 3031 |
         Przyjdź!
Nie mogliśmy być na Flocie, ale plany na sobotę już mamy:

Dodano dnia: 10.04.2012, przez: Warzo komentarze: 53 |
         31.03.2012 Wisła Płock - Ruch Radzionków
To była romantyczna sobota. Tak się akurat złożyło, że ponad 150 lat temu romantycy doszli do wniosku, że przyroda w ich utworach powinna współgrać z odczuciami głównego bohatera. Dzisiaj byliby zachwyceni.

Za oknem resztki porannego śniegu. Szarobure niebo. Napierdala deszcz, grad i znowu deszcz. Zimno jak skurwysyn, do tego cały czas wieje. W perspektywie kolejne spotkanie o pozostanie na zapleczu Ekstraklasy. Masa radiowozów i bohaterskich tajniaków. Frekwencja mizerna - ludzie postanowili zostać w ciepłych i suchych domach.

Oflagowaliśmy płot i skupiliśmy się na dopingu. Ekstremalna pogoda i małe zasoby ludzkie nie sprzyjały chóralnym śpiewom, aczkolwiek udało nam się wprowadzić do naszego repertuaru dwa nowe kawałki. Znowu, tym razem jeszcze wyraźniej, potwierdziło się, że trybuna wschodnia = młyn. Pozostali już tylko najwierniejsi, czy tych najwierniejszych zrobiło się więcej kosztem mniej zaangażowanych?

Na sektorze gości doliczyliśmy się 36 kibiców Ruchu Radzionków. Mieli jakieś tam flagi, trochę pośpiewali i to wszystko, co można powiedzieć na ich temat.

Pogoda przypomniała sobie, że od ładnych paru dni mamy już wiosnę i dostosowała się do panującej pory roku. Wyszło słońce, przestało kapać z nieba. Prywatnie zatęskniłem do przeciwsłonecznych okularów, a wszyscy zatęskniliśmy do kibicowskiej atmosfery. W drugiej połowie przeprowadziliśmy więc szybką mobilizację w młynie i doping poprawił się, jak za przyciśnięciem magicznego „Vol +”. Odwracasz się i widzisz tych ludzi. To już nie garstka, ale jeszcze nie tłum. Zaciśnięte pięści uniesione wysoko nad głowami, rozdziawione mordy. Wspólna pasja i nadzieje. Żadna tam Barcelona, nikt nie szczytuje po golu Messiego, ale cieszymy się z pierdolonych bramek nikomu nie znanych Mosarta i Sekulskiego. Jesteśmy Wisła Płock i zawsze tutaj będziemy. I to jest mega…

Dodano dnia: 31.03.2012, przez: Warzo komentarze: 10 |
         Nowe vlepki!
Vlepki dostępne pod numerem gg:39516159.



Dodano dnia: 29.03.2012, przez: Warzo komentarze: 4 |
         Zbieramy!
Dodano dnia: 29.03.2012, przez: Warzo komentarze: 3 |
         24.03.2012 Olimpia Grudziądz - Wisła Płock
Z ziemi płockiej do grudziądzkiej

Dwudziesty czwarty dzień marca. Olimpia Grudziądz – Wisła Płock. Zgromadziliśmy się tradycyjnie pod teatrem, w wiadomym celu. Inauguracyjna pora i kozacka pogoda przypominały zeszłoroczny start rundy wiosennej – wyjazd do Iławy. Mnóstwo umundurowanych i „tajnych” przypominało o czymś innym – zbliża się Euro 2012…

Niegościnny Grudziądz

Droga do Grudziądza minęła spokojnie. Sprawnie przemierzaliśmy mazowieckie i kujawsko-pomorskie bezdroża, a raczej wielką, pozbawioną nawet stacji benzynowych pustynię.

Grudziądz przywitał nas masą uzbrojonych po zęby policjantów i ochroniarzy. Przymusowe oczekiwanie w autobusach i czasochłonne wchodzenie na sektor sprawiły, że spóźniliśmy się na początek meczu. Niektórych czekało jeszcze spisywanie danych i mandaty za zbrodnie popełnione w drodze do klatki. Ochrona czuwała nawet nad kolejką do obskurnej przenośnej toalety. Olimpia szybko strzeliła nam trzy bramki, ale niewiele z tego zobaczyliśmy, bo parszywe słońce świeciło nam cały czas prosto w oczy. Mało? Kiełba, którą serwowano w cateringu bez dodatku plastikowych sztućców, zdobyła tytuł najgorszego pożywienia stadionowego na świecie. Krótko mówiąc, Grudziądz okazał się bardzo niegościnny. Nie zmieniło tego nawet graffiti „Olimpia Grudziądz wita gości” w okolicach sektora dla przyjezdnych.

Miejscowi utworzyli skromny młyn za bramką, powiesili kilka flag i całkiem przyzwoicie dopingowali. Zaprezentowali też oprawę – sektorówkę w asyście flag na kijach. Nic specjalnego.



Z rodziną…

…najlepiej wychodzi się na zdjęciach. To prawda, bo nafciarska rodzina do drugiej bramki dla Wisły dobrze tylko wyglądała. 197 Nafciarzy wypełniło sektor, a płot szczelnie otuliło bodajże dziewięć flag. Doping stał na średnim poziomie, aż nagle piłkarze zaczęli odrabiać straty…

Gdyby interesowała nas piłka, zostalibyśmy piłkarzami. Jednak kiedy nadarza się okazja odrobić trzy bramki straty, każdy zamienia się w fanatyka futbolu i wpatrzony w murawę zdziera gardło ze zdwojoną siłą. Miejscowi zamilkli, nasz koncert trwał w najlepsze. Nareszcie 3:3 i ekstaaaza. Nasz doping nie ucichł i była jeszcze szansa na zwycięstwo. Ostatecznie skończyło się remisem.

Warto jeździć!

Kiedyś ktoś powiedział, że relacje z naszych wojaży kończą się zawsze smutną konkluzją i brakuje zachęty do wspierania Wisły na wyjeździe. Ten ktoś miał rację, dlatego dzisiaj mam dla Was same pozytywy. Najpierw parę godzin nieustającej beki w autokarze, potem kibicowski spektakl, a na koniec euforia, gdy nasi wracają z dalekiej podróży i strzelają wyrównującą bramkę. Warto jeździć!
Dodano dnia: 26.03.2012, przez: Warzo komentarze: 3 |
         17.03.2012 Wisła Płock - Olimpia Elbląg
Idzie wiosna. Twój kot przeżywa okres wzmożonej aktywności, pora wyciągnąć z garażu komplet letnich opon, a dziewczyny na ulicach wskakują w skąpe ciuchy. Przy okazji, a może przede wszystkim, zaczyna się runda wiosenna I Ligi.

Dni sprzed 17 marca upływały pod znakiem internetowej zbiórki pieniędzy, meczowego spamu na portalach społecznościowych, kolportażu ulotek, wieszania transparentów na ulicach miasta i obaw związanych z koniecznością wyrabiania kart kibica. W efekcie całe miasto zostało zaproszone na ligową potyczkę z Olimpią, a w sprawie kart podjęto decyzję, że ich posiadanie nie będzie jeszcze niezbędnym warunkiem do wejścia na stadion. Nadejdzie jednak ten dzień, kiedy bez tego kawałka plastiku nie obejrzysz meczu. Jeżeli jeszcze nie posiadasz karty kibica, wyrób ją już teraz…

Sobotnie słońce i bezchmurne, jasnoniebieskie niebo od razu przywołały wspomnienia zeszłorocznego meczu z Olimpią. Minął już prawie rok, ale w pamięci pozostał ten przedmeczowy żar, lejący się z nieba w czasie malowania oprawy i ta bolesna, purpurowo-czerwona opalenizna jak po tygodniowym pobycie w Szarm el-Szejk.

Na stadionie im. Kazimierza Górskiego tłumów nie było. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że ten stan rzeczy zmieni się na lepsze tylko w wypadku analogicznej zmiany w grze piłkarzy. Nie pomogła świetna pogoda, nie pomogła kibicowska promocja meczu. Na trybunach, jak podaje oficjalny serwis klubu, zgromadziło się zaledwie 3,5 tysiąca widzów. Od siebie dodam, że lwia część tych trzydziestu pięciu setek wybrała trybunę wschodnią i dopingowanie Nafciarzy.



Historia i pozory mają to do siebie, że odpowiednio lubią się powtarzać i mylić. Po raz kolejny nasz młyn na Olimpii prezentował się całkiem okazale i pozornie doping powinien przynajmniej dorównać liczbie gardeł na Petce. Tak się jednak nie stało i w kwestii stadionowych śpiewów pozostał pewien niedosyt.

Na tym nie koniec niedosytu. Nasi piłkarze w bólach zremisowali z ostatnią drużyną w tabeli, a po meczu z trudem podeszli pod nasz sektor, krocząc z pewnością zarezerwowaną dla dzieci we mgle. Z jednego punktu cieszą się w Elblągu i chyba na tym koniec ich radości. Podobno „wszystko przez alkohol”, ale o tym później…



Tylko część elbląsko-podwarszawskiej koalicji zameldowała się w sektorze gości. Powiesili kilka legijnych flag i trochę pośpiewali przy akompaniamencie achtungów, wybuchających u stóp ochroniarzy. Pewnie nie zasługiwali na poświęcenie im tyle uwagi, ale zatryumfowała tradycyjna płocka miłość do stołecznego klubu i wymiana uprzejmości trwała w najlepsze. Zdecydowanie ciekawiej czas spędzała pozostała grupa przyjezdnych…



Reszta gości musiała obejść się smakiem. Policja, lokalny oddział GazWybu i klub ustami specjalisty ds. marketingu utrzymują wersję o prawie setce „bardzo pijanych” kibiców, którzy niewpuszczeni na stadion zaatakowali ochronę i policjantów. Próba wjazdu z bramą się nie powiodła. Zatrzymano około 20 osób. Policja odtrąbiła sukces, a były (na szczęście!) patron medialny klubu artykuł o meczu i awanturze opublikował jeszcze tego samego dnia, a nie jak zazwyczaj - w poniedziałek. Czy aby na pewno wszyscy byli „bardzo pijani”? Ciężko w to uwierzyć, prawda?
Dodano dnia: 19.03.2012, przez: Warzo komentarze: 5 |
         Inauguracja!
Dodano dnia: 07.03.2012, przez: Warzo komentarze: 3 |
         Déjà vu
Historia… Historia to piękna sprawa. Mówi się, że naród jej pozbawiony jest jak człowiek bez pamięci. Poznawanie meandrów historii zwykłem nazywać swoją pasją aż do momentu, gdy na ścieżce edukacji zetknąłem się z jej działem poświęconym ustrojowi i prawu. Mam świadomość, iż moja wiedza jest nadal rażąco uboga, ale przez te wszystkie lata nauczyłem się jednego: historia lubi się powtarzać.

W sobotę SSKWP organizowało Płocki Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Przyszło ponad 200 osób, w tym oczywiście kibole, rodziny z dziećmi i płoccy parlamentarzyści. Marsz rozpoczął się na Starym Rynku i ulicami miasta dotarł aż do Stanisławówki. Tam wysłuchaliśmy dwóch przemówień, złożyliśmy kwiaty pod tablicą pamiątkową, odmówiliśmy modlitwę i odpaliliśmy race, śpiewając hymn narodowy.

Żołnierze Wyklęci nie złożyli broni po roku 1945 i kontynuowali walkę o wolną Polskę z nowym najeźdźcą – Armią Czerwoną i rodzimymi komunistami. Władze poddawały ich różnorakim represjom, począwszy od aresztowań, na karze śmierci kończąc. W reżimowej propagandzie medialnej widnieli jako bandyci i hitlerowscy kolaboranci.

W XXI wieku patrioci wciąż muszą walczyć o suwerenność i tożsamość narodową. Media nazywają ich „faszystami”, „stadionowymi bandytami” lub „moherami”. Establishment III RP od czasu do czasu zadaje im cios jak w przypadku rządowej wojny z kibolami.

Historia lubi się powtarzać. Zmienia tylko skalę, w tym wypadku skalę bohaterstwa i represji. „Kibice wyklęci” muszą zmagać się z medialnymi i rządowymi przedstawicielami ideologicznych spadkobierców dawnych katów. Najbardziej aktualnym dowodem na tę tezę niech będzie obecność nieoznakowanego radiowozu „tajniaków” na sobotnim marszu. Żołnierze Wyklęci niestety nie powstrzymali sowieckiej zarazy. Współcześni wojownicy o wolność mają nadal szanse zwyciężyć. Historia nie musi się powtórzyć. Wszystko w naszych rękach.

Dodano dnia: 05.03.2012, przez: Warzo komentarze: 5 |
         Tribute to G.U.N. 2002-2012
Dodano dnia: 27.02.2012, przez: Warzo komentarze: 4 |

strony: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [archiwum newsów | dodaj news]

Następny mecz

Pogoń Szczecin
20.05.2012
godz. 17:00
Wisła Płock

Szukaj nas...


YouTube
Gadu-Gadu
FaceBook
Nasza-Klasa

Partnerzy
UltraSwiat.pl - producent odzieży i gadżetów dla kibiców
Tylko Stomil O.K.S! Serwis Fanatyków Stomilu!
Błękitni Gąbin :: Oficjalny serwis klubu
Nafciarze.pl - strona kibiców szczypiornistów Wisły Płock
12zawodnik
SSKWP
© 2011 nafciarze.net. Wszelkie prawa zastrzeĚźone.
0.029 | powered by pjetras